|
Najstarszy z zamieszczonych w książce reportaży to tekst o wizycie na Dolnym Śląsku Michaela Jacksona. - Widziałem go osiem sekund, a powstał z tego cały reportaż - wspomina autor.
Jacek Antczak, nasz kolega ze "Słowa Polskiego - Gazety Wrocławskiej", wydał swoją pierwszą książkę - zbiór reportaży "W Radwanicach najlepiej idą romanse".
Mariusz Szczygieł, redaktor "Dużego Formatu", napisał we wstępie: "Sądzę, że ludzie dlatego mu wszystko mówią, bo przypomina im kolegę ze szkoły, takiego, który da odpisać zadanie i zawsze pożyczy najcenniejszą dla chłopaka rzecz - piłkę do nogi".
Najstarszy z zamieszczonych w książce reportaży to tekst o wizycie na Dolnym Śląsku Michaela Jacksona. - Widziałem go osiem sekund, a powstał z tego cały reportaż - wspomina autor.
Druga część "Została tylko Natasza, czyli miejsca i zdarzenia do oswojenia" to reportaże o ludziach i miejscach na Dolnym Śląsku. W trzeciej - "Przy Stalingradzkiej za barem Solorza, czyli we Wrocławiu dziś i przedtem" znalazły się teksty o ulicy Świdnickiej, dawnych hipisach, mrówkowcu przy Drukarskiej, życiu na Dworcu Głównym, wrocławskich neonach.
Jacek studiował kulturoznawstwo i polonistykę. Odłożywszy na bok magisterkę o Hannie Krall, zajął się pisaniem. Zaczynał w 1993 roku od stażu w naszej "Gazecie".
Zdobył m.in. nagrodę SDP za reportaż o powodzi w Kłodzku. - To było tak: w poniedziałek zalało Kłodzko, tekst pisałem w nocy ze środy na czwartek, w piątek ukazał się w gazecie, a w sobotę woda była we Wrocławiu wspomina Jacek.
W Telewizji Wrocław był asystentem reżysera, pracował jako reporter w Radiu Kolor, a w "Słowie Polskim" szefował działowi kultury. Zanim Jacek został dziennikarzem, występował w zespole piosenki autorskiej Wolny Wybór. Koncertowali po całej Polsce, na początku lat 90. wydali dwie kasety: "Ballady i piosenki", "Prośba o rozmowę". Sama Agnieszka Osiecka pochwaliła ich piosenki. - To moja największa nagroda - mówi Jacek.
Małgorzata Matuszewska, "Gazeta Wyborcza - Wrocław"
|