| Hanna Krall, nożyczki i klej |
|
|
| 20.01.2008. | |
|
Jacek Antczak, wrocławski dziennikarz, współcześnie i z powodzeniem uprawiający bodaj najtrudniejszy gatunek dziennikarstwa, czyli reportaż, stworzył rzecz już w starożytnym Rzymie nazywaną collectanaea, czyli zbiorem wypisów z dzieł literackich. Ale obiektem zainteresowania redaktora Antczaka nie były dzieła same w sobie, tylko rozmowy o nim innych redaktorów z Autorem, też zresztą redaktorem. Ta trzypoziomowa konstrukcja jest pewną osobliwością, ponieważ opowiadanie o jednym dziennikarzu, poprzez cytowanie wycinków wywiadów z nim innych dziennikarzy, dokonywane przez jeszcze innego dziennikarza, nie jest niczym innym, niż próbą tworzenia nowej, lepszej (?) jakości z jakości już uzyskanej w bezpośrednim kontakcie. Czy taki zabieg w stosunku do osoby znanej i docenianej nie tylko w Polsce jest w stanie jakkolwiek wpłynąć na powszechny odbiór jej twórczości? Szczególnie, jeśli chodzi o autora najwyższej, mistrzowskiej klasy. O Hannę Krall. Z lektury książki „Reporterka. Rozmowy z Hanną Krall” wynosi się przede wszystkim wrażenie, iż jej autor jest nie tylko zafascynowany osobą H.K., ale przede wszystkim warsztatem znakomitej dziennikarki, o której zresztą nie tak całkiem dawno napisał pracę magisterską, a która z natury rzeczy musiała opierać się o większe czy mniejsze fragmenty publikacji Hanny Krall, ich recenzje, wywiady, opinie itp. Jeśli tak, byłoby to ilościowe rozwinięcie tego sposobu opowiadania o ulubionej Autorce, czego dowodem jest bibliografia, licząca 56 pozycji. Z 56 wywiadów, rozmów, publikacji, dotyczących twórczego dorobku „reportażystki”, z których każdy i każda stanowiła całość mniej lub bardziej smakowitą, Jacek Antczak wyłuskał to, co mu najbardziej smakuje, niczym migdały i rodzynki z tortu. Rzecz w tym jednak, że nie wszyscy przepadają za migdałami i rodzynkami, szczególnie wtedy, kiedy podaje się je w wielkiej obfitości. Obfitość, jak się rzekło, dotyczy dziennikarskiego warsztatu i w zasadzie sprowadza się do powtarzanej przez Hannę Krall w wywiadach reguł oczywistych: dziennikarz powinien przede wszystkim słuchać a nie gadać, być cierpliwym, umieć odróżniać prawdę od zmyśleń i dbać o tzw. szczegóły charakterystyczne, czyli tworzyć tło, swoistą scenografię dla wydarzeń i osób. Jednak, zdaniem pisarki, najważniejsza w reportażu jest prawda. Przynajmniej w Jej reportażu. Prawda czasem mało ważna, wręcz marginesowa, np. kolor fotela, na którym siedziała bohaterka czy czerwony sweter dr. Marka Edelmana. Do tej prawdy, do faktów i wydarzeń niepodważalnych, dociera H.K. poprzez niemal obsesyjny upór, nieustannie sprawdzając, konfrontując, szukając innych źródeł, szperając w dokumentach i archiwach. Również błądząc, co się zdarzyło w reportażu o nieszczęściach pewnej kobiety, której piękne wiersze umieściła w tekście. Okazało się, niestety zbyt późno, że są to przepisane utwory znakomitej poetki – Ewy Lipskiej. Najbardziej znaną częścią dorobku Hanny Krall są reportaże, często w postaci książek, poświęcone ludziom ocalonym z Holocaustu. Wśród nich dzieło wybitne, tłumaczone na wiele języków, wzbudzające nie tylko podziw dla talentu autorki, ale też za pokazanie prawdziwej historii powstania w warszawskim getcie, czyli „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Można powiedzieć, że jej bohater – Marek Edelman, ostatni przywódca tego tragicznego, zbrojnego zrywu, został po latach zapomnienia przywrócony do powszechnej świadomości Polaków. To wielka zasługa Hanny Krall. Pisarska metoda autorki opiera się więc na pokazywaniu prawdy, ale też na prostocie języka, którym się posługuje. Jedno wypływa z drugiego. Pewnie można pisać prawdę w inne sposoby, stosując parabole, kunsztowne konstrukcje i inkrustacje, wyszukaną stylistykę itp., ale wtedy czytelnik może zacząć podejrzewać, że jest to owszem prawda, ale owinięta w bawełnę. I nie zechce mu się jej odwijać... O tym wszystkim pisze Jacek Antczak, niestety w zdecydowanej większości nie swoimi słowami, stosując, jak sam mówi, przede wszystkim nożyczki i klej. Takie postawienie sprawy jest bez wątpienia uczciwe, bo przecież mając do dyspozycji taką bibliografię, wiedzę „w temacie” i sprawne pióro, można było dokonać pięknej kompilacji, nadając jej formę własną. Co by się z pewnością również spodobało tzw. publiczności. Tak więc powstaje pytanie; do kogo właściwie jest adresowana ta pozycja? Miłośnicy Hanny Krall znają wszak i jej twórczość, i wszelkie komentarze, wywiady czy recenzje. Dla tych, którzy takiej wiedzy nie mają, książka Jacka Antczaka będzie bardzo wątpliwą zachętą do poznania dorobku pisarki. Może być pomocą dla studentów dziennikarstwa na zajęciach warsztatowych, stanowi bowiem pewną formę wykładu na ten temat. Ale moja rada jest taka: najlepiej czytać Hannę Krall w stanie czystym, bez pośredników! Tekst Andrzeja Łapieńskiego ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej ze strony dolnośląskiego oddziału stowarzyszenia:
http://www.dziennikarzerp.wroclaw.pl/ksiazki.html#Jacek%20Antczak:%20„Reporterka.%20Rozmowy%20z%20Hanną%20Krall” |
| « poprzedni artykuł |
|---|




